Rok bloga

You say you’re lookin’ for someone
Who’s never weak but always strong
To protect you and defend you
Whether you are right or wrong
Someone to open each and every door
But it ain’t me, babe
No, no, no, it ain’t me, babe
It ain’t me you’re lookin’ for, babe.
(Bob Dylan)

Dziś mija rok, od kiedy zacząłem prowadzić blog. To dobry moment, by podzielić się paroma refleksjami związanymi z jego tworzeniem.

Celem jego istnienia jest popularyzacja libertariańskiej filozofii politycznej oraz tejże filozofii rozwijanie. Jest on częścią większego projektu – próby stworzenia (na terenie Polski lub jej częściach) ładu libertariańskiego. Projekt ten (w którym bierze udział, oczywiście, większa grupa ludzi) jest na wstępnym etapie realizacji. Jest jednym z tych marzeń, którego nikt nie śmie póki co marzyć, choć niektórzy pracują już, by się kiedyś ziściło. Czy uda się doprowadzić do powstania takiego ładu? Nie wiem. Jestem jednak przekonany, że warto o niego walczyć. Dlaczego? Po prostu myślę, że tak należy robić. Nie ma żadnego powodu, dla którego powinno być się za wolnością, poza tym, że się za nią jest.

Motto, które obrałem, zakładając bloga, brzmiało: „nie upraszczać”. Jeśli ktoś chce być libertarianinem lub chce zrozumieć, w jaki sposób libertarianie patrzą na świat, musi zdobyć określony zasób wiedzy. Proces zdobywania tej wiedzy musi trwać i wiąże się z koniecznością wykonania intelektualnego wysiłku. Libertarianie chcą zmienić paradygmat myślenia o państwie, a by zmienić paradygmat, trzeba przedstawić paradygmat nowy. To nie może być proste.

Oczywiście, istnieje popularna wersja libertarianizmu, którą przyswoić można stosunkowo łatwo. Ta odmiana okazuje się jednak dla ludzi nią uwiedzionych przelotną fascynacją, która mija tak szybko, jak się pojawiła. Tym, co wiąże na stałe z libertarianizmem, jest nie wiara, lecz wiedza. Choć libertarianizm wychodzi ze stosunkowo prostych przesłanek moralnych, zastosowany do realnego świata, rozrasta się w niezwykle złożoną filozofię polityczną. Zasada nieagresji (moralna intuicja wskazująca, że nie powinno się próbować rządzić innymi) jest niczym ziarno, z którego wyrasta wielkie, wymagające troskliwej opieki drzewo wolności. Łatwo nosić w swoim sercu ziarno wątpliwości względem działań państwa, trudniej hodować w swej duszy drzewo.

Wydaje się więc, że dla libertarianizmu zagrożeniem są nie tylko profesjonalni wrogowie wolności, ale również ci, którzy poznawszy jego podstawowe zasady, próbują go na różne sposoby udoskonalać. Ten reformatorski zapał bierze się przeważnie z niezrozumienia, że wolność nie jest intelektualnym konstruktem (pomysłem Rothbarda czy Rand), ale że jest wpisana w sposób funkcjonowania (ekonomiczny, ekologiczny, psychologiczny) społeczności ludzkich. Że jest w tym samym stopniu postulatem moralnym, co odkryciem naukowym (anarchizm filozoficzny i analityczny idą tu ramię w ramię).

Przy tworzeniu bloga towarzyszyło mi również przekonanie, że od analizy bieżących wydarzeń politycznych ważniejsza jest próba odnalezienia teorii, która wyjaśni mechanizmy generowania tych wydarzeń. Zainteresowaniu polityką przeciwstawiam więc zainteresowanie teorią polityki. Dogłębne zrozumienie teorii takich jak racjonalna ignorancja, paradoks rewolucji, efekt gapowicza, samowymuszanie kontraktów daje o wiele większą wiedzę niż lata spędzone na śledzeniu polityki. Teoretyk polityki z rozbawieniem słucha dziennikarza i polityka, widząc, jak ślizgają się – ten pierwszy z głupoty, ten drugi z wyrachowania – po powierzchni omawianych spraw. Publicystyczne spory, polityczne debaty, doniesienia z parlamentu, najświeższe informacje – to brudna piana, którą musimy zetrzeć – by ujrzeć (być może jeszcze bardziej brudne) mechanizmy rządzące polityką. Paradoksalnie, na zarzut, że moje teksty są zbyt długie, odpowiedzieć mogę, że pozwolą one zaoszczędzić sporo czasu. Zapoznanie się z ekonomiczną teorią polityki zwalnia z zainteresowania polityką – poznawszy zasady jej funkcjonowania nie musimy bowiem śledzić jej kolejnych ruchów, by rozumieć jej istotę i ścieżki rozwoju.

Odrzucenie zainteresowania polityką wiąże się także z innym aspektem mojego pisania. Moja wizja promowania libertarianizmu jest nieco odmienna od typowej wizji przedstawianej przez członków „ruchu libertariańskiego” (co nie oznacza, że odrzucam ich metody). Nie chcę „otworzyć się na mainstream”. Istotniejsze wydaje mi się raczej zarysowanie różnicy między libertarianizmem a dominującym dyskursem. Kluczowa jest dla mnie aktualnie dystynktywność libertarianizmu. Chcę raczej odnaleźć swój głos, niż dołączyć do chóru, który krzyczy – przypadkowo – coś zgodnego z moimi poglądami. Dlatego preferuję strategię oddzielenia, odrzucenia, przemilczenia niż szukania sprzymierzeńców. Libertarianom wydaje się, że ich stronnikami są instytucje, dziennikarze, publicyści czy pisarze, którzy w swych poglądach znaleźli trochę miejsca dla wolności. Jednak wspieranie ich nie wzmacnia libertarianizmu, a jedynie tych „stronników”, którzy zawsze stoją po swojej stronie. Są to długi, które nigdy nie zostaną nam spłacone. Jeśli więc mój blog sprawiać może wrażenie oddzielnego, jest to celowy zabieg. By stać się kimś, musimy najpierw oddzielić się od innych. Musimy spędzić, niczym Zaratustra, dziesięć lat w górach, by zejść potem do ludzi. Inaczej nie będziemy mieli im do powiedzenia nic poza tym, co już wiedzą.

PS Jeśli jesteś stałym czytelnikiem i chciałbyś wesprzeć autora, możesz zrobić donację na konto podane w prawym górnym rogu.

PPS Jeśli masz jakieś uwagi odnośnie bloga, pisz w komentarzach.

22 Comments:

  1. Dzięki, że jesteś i że Ci się chce. Twoje teksty są bardzo ważne. Mam nadzieję, że jeszcze wiele lat pełnych równie ciekawych treści przed Tobą. Wszystkiego naj z okazji rocznicy 😉

  2. Cóż, to chyba najlepszy, najbardziej merytoryczny, najbardziej naukowy, słowem, najbardziej wartościowy blog libertariański, jaki funkcjonuje w języku polskim – i bynajmniej nie dlatego, że poziom pozostałych jest niski. Dobra robota!

      1. Panie Stanisławie pora na Twittera, na fb często giną Pana posty. Chyba, że jestem nie na bieżąco i już ma Pan tam konto?
        Pozdrawiam, powodzenia w szerzeniu idei. Świetna łatwostrawna forma;)

  3. Nie waż się na siłę skracać artykułów czy dostosowywać ich pod czytelność. Miejsce to traktuję jako skarbnicę wiedzy, wiedza która jest podoba w przystępny sposób (masz dar przekazywania myśli, coś czego zazdroszczę) ale jednocześnie dogłębna, rzetelna i wyczerpująca temat. Myślę że tego ruch libertariański potrzebuje i będzie to procentować.

  4. Jesteśmy nierozumiani, marginalizowani, izolowani, coż człowiek to zwierzę stadne i odpowiednio się zachowuje, podobno kropla drąży skałę, dlatego miejmy nadzieję, że kiedyś proporcje się odwrócą, a Ty będziesz miał satysfakcję, że wniosłeś znaczny wkład do tego, życzę wytrwałości i zadowolenia na każdy dzień, dziękuję i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.